|
Kultura i religia dla kulturalnych i religijnych
Blog > Komentarze do wpisu
Labirynt
Towarzyszy ludzkości od zawsze, jest jednym z symboli – archetypów obecnych pod każdą szerokością geograficzną. Jako rzecze sieciowa encyklopedia: Słowo labirynt pochodzi od greckiego słowa labrys (λαβρυς → λαβύρινθο), co oznacza obusieczny topór. Takie właśnie miały się znajdować w komnacie króla Minosa w pałacu Knossos, stąd tę komnatę, a także cały pałac nazwano Lawryntos, czyli dom obusiecznych toporów. Pałac ma bardzo skomplikowany układ wielu pomieszczeń, dlatego też dziś używamy tej nazwy w stosunku do równie skomplikowanych budowli. To jednak tylko fragment większej całości. Labirynt ma bowiem wiele form i rozmaite przeznaczenie. Przypuszcza się, że pierwotną funkcją labiryntów była ochrona przed złymi duchami; stanowiły one swego rodzaju pułapkę, z której zły duch – skoro już tam trafił – nie mógł się wydostać. Tak było w starożytnej rzymskiej willi gdzie, umieszczony na ogrodowej ścieżce, był znakiem ochronnym, stanowiącym zaporę przed demonami czającymi się na zewnątrz. W tradycji greckiej labirynt wyryty na murach domów miał chronić przed urokiem i zarazem przypominać o tauromachii, mitycznej walce z Minotaurem, figurą pierwotnego chaosu i nieokiełznanych sił natury. Spokrewniona z labiryntem jest indyjska mandala, choć jej symbolika jest o wiele bardziej rozbudowana i wieloznaczna, i może trafniej byłoby powiedzieć, że mandala jest również, ale nie tylko, labiryntem. Innego znaczenia labiryntu dopatruje się Eliade: Labirynt służy obronie – często obronie magicznej – centrum kryjącego w sobie jakiś skarb, jakiś sens. Przeniknięcie przez labirynt może być, jak w micie o Tezeuszu, rytem inicjacyjnym. Labirynt jest symbolem egzystencji, która przez kolejne próby zmierza ku własnemu centrum, ku własnemu „ja”… Gdzie indziej Eliade porównuje labirynt do innych prób inicjacyjnych, takich jak walka ze smokiem (hmm, walka ze smokiem, labirynt, wszystko to brzmi dziwnie znajomo, nieprawdaż?)
Labirynty - o czym dziś rzadko się pamięta - stanowiły istotny element europejskiej architektury sakralnej. Pamiętam swoje zdumienie, kiedy kilkanaście lat temu przeczytałem rozdział „Labirynt” w książce Jeana Hani’ego poświęconej symbolice świątyni chrześcijańskiej. Wiele zbudowanych w średniowieczu kościołów posiadało labirynt umieszczony bądź na posadzce na początku nawy – rzadziej na jej przecięciu z transeptem - bądź na zewnątrz, w bezpośredniej bliskości głównej bramy. Najsłynniejszy jest oczywiście labirynt katedry w Chartres:
W Średniowieczu normalnym widokiem był człowiek przemierzający w modlitewnym skupieniu kościelny labirynt. Taki pielgrzym był uczestnikiem duchowej walki Światłości z Ciemnością, Chrystusa z Szatanem a jego peregrynację traktowano całkiem poważnie, o czym świadczy fakt, że w pewnych okresach za przemierzenie labiryntu przysługiwał odpust. Do europejskich kościołów labirynty zawędrowały z Grecji przez Włochy. Zwano je wtedy „węzłami Salomona”. Wyobraźnię średniowiecznych architektów zainspirowała zapewne historia Tezeusza i Ariadny. Tezeusz wkraczający w plątaninę korytarzy przypominał Chrystusa zstępującego do Szeolu, Tezeusz zabijający przerażającego Minotaura przypominał z kolei Chrystusa, który pokonał Szatana, pana śmierci i grzechu, w jego własnym królestwie. Stąd taka a nie inna lokalizacja labiryntów w chrześcijańskiej architekturze. Jako symbol świata pogrążonego w walce, labirynt musiał znaleźć się po przeciwnej stronie prezbiterium i apsydy, stanowiących „sektor niebiański” świątyni. Labirynt jest więc od zawsze związany z walką, z postacią wojownika ścierającego się z różnymi postaciami kosmicznego Zła. Glosa: Badacz dziejów labiryntu, Craig Wright pisze, że ogrodowe labirynty, które rozpowszechniły się w Europie Zachodniej w początkach XVIII wieku, są znakiem dekadencji późnego baroku, gdyż ogród, symbol raju i doskonałości, nie powinien być łączony z labiryntem, będącym w istocie raju przeciwieństwem! Dwa aspekty symboliki labiryntu w ujęciu chrześcijańskim warto szczególnie zaznaczyć: 1. Klasyczny chrześcijański labirynt posiada tylko jedną drogę wiodącą do centrum i z powrotem. To wyraźne nawiązanie do zstąpienia Chrystusa do Otchłani i Jego zmartwychwstania. 2. Widziany z perspektywy przemierzającego go człowieka, przeżywany „od środka” labirynt jawi się jako chaotyczna plątanina mylnych dróg, ale oglądany z lotu ptaka, ukazuje się jako harmonijna, uporządkowana struktura, odbicie Boskiego planu w życiu każdego człowieka, planu, który musimy odkryć i zrealizować. Podkreślają to dodatkowo dwie przecinające się w centrum labiryntu pionowe osie tworzące figurę krzyża. Czy epokę labiryntów mamy już za sobą? Zapewne tak, choć nie należy tracić nadziei. Skoro pojawiają się tak kontrowersyjne eksperymenty jak olbrzymie bramy w kształcie ryby, to może i labirynt powróci kiedyś do świata chrześcijańskiej symboliki? Liczyłbym tu przede wszystkim na jakieś kontemplacyjne wspólnoty monastyczne. Zresztą, istnieje jedna całkiem współczesna świątynia, episkopaliańska Grace Cathedral w Los Angeles, posiadająca aż dwa labirynty, zewnętrzny i wewnętrzny:
Możliwość dokonania współczesnego “maze walking” przyciąga do tego kościoła mnóstwo pielgrzymów różnych wyznań i zwykłych ciekawskich gości. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie dyskretna aura synkretyzmu towarzysząca całemu przedsięwzięciu. “Maze walkers” mają bowiem do wyboru trzy podkłady muzyczne towarzyszące pokonaniu labiryntu: muzykę New Age, chorał gregoriański lub kanony z Taize. Istnieje też możliwość dokonania indiańskiego rytuału oczyszczenia piórem, aby strząsnąwszy z siebie złe energie wkroczyć do labiryntu. W takim labiryncie nie ma już ducha walki, nie ma tam ani Boga ani Diabła ani nawet Minotaura. Jest on czymś na kształt zmodyfikowanego placyku do tai-chi, gdzie współczesny “pielgrzym” poszukuje na własną rękę tego, czego chce.
A jednak nie chcę potępić kalifornijskich episkopalian, wprost przeciwnie, ich odwaga budzi moje uznanie. W końcu, w jakiś pokraczny może sposób, ale jednak starają się czerpać z wielkiej i porzuconej obecnie skarbnicy chrzescijańskiej tradycji. Któż wie, kto w przyszłości bedzie przemierzał labirynty w Los Angeles? Na koniec mała wycieczka w stronę literatury. Lista utworów, w których pisarze i poeci umieścili labirynt, jest niezwykle obszerna. Moim faworytem jest drugi tom “Księgi Nowego Słońca” Gene Wolfe’a, zawierający niezwykłą, pochodzącą z odległej przyszłości – gdyż akcja Księgi rozgrywa sie w czasach, kiedy Słońce jest czerwonym karłem - parafrazę mitu kreteńskiego: Jednak nawet wówczas będziecie musieli wrócić na otwarte morze, co nie jest sprawą łatwą, gdyż sieć kanałów przecinających tę wyspę jest niezwykle gęsta i skomplikowana. Istnieje jednak sposób, aby tego dokonać: po walce z prawej ręki mojego ojca obetnij czubek małego palca. Ujrzysz tam tysiace splątanych linii, ale nie obawiaj się niczego, gdyż będzie to mapa kanałów, którą w ten prosty sposób zawsze nosi przy sobie.
poniedziałek, 17 kwietnia 2006, arseniusz
TrackBack
Komentarze
Gość: profesor Calgues, 82.160.33.*
2006/04/19 13:39:58
Na początek przyjmij gratulacje za świetny tekst będący piękną podróżą po labiryncie. Chciałbym się odnieść do glosy, gdzie jest przedstawiona opinia o przeciwieństwie Raju i Labiryntu. Czy naprawdę Raj nie ma z Labiryntem nic wspólnego? Zgadza się, że ogród w którym mieszkali prarodzice jest symbolem doskonałości, a dom toporów przynależy do innej sfery. Myślę, że pomiędzy nimi jest jednak pewne połączenie. Żeby to zobaczyć musimy zacząć od... smoka. Borges tak o nim napisał: „Nie umiemy zdefiniować smoka, tak jak nie umiemy zdefiniować wszechświata, ale jest coś w wizerunku smoka, co odpowiada ludzkiej wyobraźni i tłumaczy pojawienie się smoka pod różnymi szerokościami geograficznymi i w rozmaitych epokach. Jest to, jeśli można tak powiedzieć, potwór konieczny”. Walka ze smokiem jest jedną z prób inicjacyjnych tak jak przejście labiryntu. Oczywiście w raju mamy smoka. Jest nim Wąż, Zły Duch, którego kuszeniu ulegli Adam i Ewa. Ogród rajski staje się więc miejscem walki ludzi ze Smokiem, inicjacji na wyższy poziom egzystencji. Próba ta zakończyła się klęską. Można by rzecz, że na czas próby Raj stał się też dla prarodziców labiryntem, który musieli pokonać. Chesterton napisał kiedyś, że być może żyjemy w Raju tylko tego nie widzimy. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że świat z rajskiego stanu transformował w labirynt. Łączenie labiryntu i ogrodu byłoby wyrażeniem pewnej prawdy o rzeczywistości, gdzie zło i chaos mieszają się i walczą z dobrem i kosmosem.
2006/04/19 16:49:03
Coś w tym jest, profesorze, w końcu w wielu językach wąż i smok to jedno słowo!
Gość: Czarny Rycerz, 82.160.33.*
2006/04/19 19:50:20
Pamiętajmy też, że utożsamienie Węża i Smoka dokonało się w Piśmie Świętym, w Apokalipsie świętego Jana.
Gość: Bibliotekarz Jorge, 193.201.139.6*
2006/04/20 12:47:10
Oooops, jakże Jorge mógł o tym zapomnieć!
|
|